Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 13 lutego 2014

"Potop"

I nastał raz wielki potop,
Że wszyscy bez lądu zostali.
Wielka walka o łyk powietrza.
W toni czarni, żółci i biali.

Leciały w wodę żelazne kłody,
By drogę ku powierzchni zniszczyć
Leciały i zadające ból kamienie ,
By zła sen ziścić.

Potopili się daremni żołnierze.
I ci czarni, i żółci i biali.
Tafla wody była wielka,
Lecz o tlen na wyłączność zabiegali.

Zmarnowli swoje szanse,
Bronią stworzyli możliwości.
Wszystko przez zawiść
I w naturze zapisane przypadłości.

Różnorodność i hegemonia
To nie są przecież żadni kuzyni.
Zachłanna jednolitość
Więzienie z życia każdego uczyni.

Granice, choć trudne
Tworzą ciekawość i gości.
Ich brak za to:
Monotonność i złośliwości.

Wyszli nieliczni na ląd
Z ciał żyzny i bronią utwardzony.
Przeżyli ten potop nieliczni,
Nowy świat nie wyszedł upragniony.

Stultum facit fortuna, quem perdere vult.

sobota, 1 lutego 2014

"Puste morza, pełne tonie"

Zatopione twarze
W tafli chodnikowych płyt
Idą tam, gdzie inni toną,
Wplatając to w swój byt.

Jak chore delfiny
Wypływają stadami
Na przypadkowe plaże.
Drogi im już nie wskażesz.

Gmatwają się czasami
W tej szarej toni
I płyną somnambulicznie,
Jakby całkiem nie oni.

Gdzie bunt mas?
Przyjmuje masa los bezwiednie.
O drogę nie pyta Fortuny.
Jednostka żyje, masa zaś więdnie.

Po pustych morzach
Żeglują wybrani.
Tych zapisze historia
I przyozdobi laurami.

A Ty od razu
Zanurkujesz do toni,
Czy statek zbudujesz
Niepewnej drogi?

Puste morza, pełne tonie.
Było tak wczoraj i dziś.
To nie koniec.

Crede, quod habes, et habes.