Łączna liczba wyświetleń

środa, 23 października 2013

"Do zim życia, do kalendarzowych"

Dzisiejszy wiatr beznadziejności
Targał Twoje włosy w lesie samotności,
Gdzie głucha zieleń jesiennie konała.
Liść po liściu na gorsze się przyuczała.

Czas się nie śpieszy, bo nie umiera.
Nie jedno życie tym poniewiera.
Matuje blaski, rozświetla cienie,
A Ty masz czasem tylko jedno marzenie.

Wzrok Twój na oślep gna,
Gdzie w lustrze jeszcze odbija się Gomora.
Odwróć się, zanim skończysz, jak żona Lota.
Nikomu nie zaszkodziła pokora.

Jesień już mdleje przy preludium zimowym,
A Ty nie idziesz po rozum do głowy,
By wytrwać w tym okresie niezbyt kolorowym.
By przygotować umysł na sezon nowy.

Gdy przyjdą zimy życia i te kalendarzowe,
To w tym stanie nie poradzisz nigdy sobie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz