Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 18 sierpnia 2013

"Juliusz i Lawinia" (pamięci prawdziwej historii miłosnej w czasie epidemii cholery, w 1870)

Stałaś tam jak w chmurze onirycznej-
Blada postać w mlecznej mgle.
Patrzyłaś na spadające dusze,
By mogły później w górę unieść się.

Nie nakarmiłaś mnie ochotą
Na życia przeżywanie.
Teraz stoję na brzegu przeznaczenia,
Nicości ofiarując ziemskie wspominanie.

Ileż było ranków, ileż oddechów
Pełnych boskiej doskonałości,
Lecz na co mi teraz je wspominać,
Kiedy idę do nowej doskonałości?

Nie dano nam długo mierzyć
Wzrokiem błękitnego nieba,
Wąchać kwiatów każdej wiosny,
Dotykać ich wdzięku, kruchości.

Ileż było wieczorów, ileż  zachwytów
Pełnych magii i tajemniczości...,
Lecz na co mi teraz je wspominać,
Kiedy idę do nowej rzeczywistości?

Ale Ty spadłaś i wzleciałaś ze mną,
Choć pokonała nas  cholera.
Białą pierzyną wapna ciała przysypano,
To już naszej miłości to nie doskwiera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz