Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 18 sierpnia 2013

"Juliusz i Lawinia" (pamięci prawdziwej historii miłosnej w czasie epidemii cholery, w 1870)

Stałaś tam jak w chmurze onirycznej-
Blada postać w mlecznej mgle.
Patrzyłaś na spadające dusze,
By mogły później w górę unieść się.

Nie nakarmiłaś mnie ochotą
Na życia przeżywanie.
Teraz stoję na brzegu przeznaczenia,
Nicości ofiarując ziemskie wspominanie.

Ileż było ranków, ileż oddechów
Pełnych boskiej doskonałości,
Lecz na co mi teraz je wspominać,
Kiedy idę do nowej doskonałości?

Nie dano nam długo mierzyć
Wzrokiem błękitnego nieba,
Wąchać kwiatów każdej wiosny,
Dotykać ich wdzięku, kruchości.

Ileż było wieczorów, ileż  zachwytów
Pełnych magii i tajemniczości...,
Lecz na co mi teraz je wspominać,
Kiedy idę do nowej rzeczywistości?

Ale Ty spadłaś i wzleciałaś ze mną,
Choć pokonała nas  cholera.
Białą pierzyną wapna ciała przysypano,
To już naszej miłości to nie doskwiera.

piątek, 16 sierpnia 2013

"Sen głęboki"

A jeśli jesteśmy czyimś
Snem wielce głębokim?
Częścią złożoności
Czegoś większego,
Co świat naszych oczu
Maluje jedną wersją
Przemyślanej fantazji?

A jeśli jesteśmy uwikłani
W dwa takie sny-
Dwa różne stany,
Co tworzą wszystkie
Zagadki i niedopowiedzenia?
A może nasz dzień to ten sen,
A  noc- matką wynalazku?

A jeśli jesteśmy uwikłani
W trzy takie sny-
Trzy różne stany...?
A jeśli w cztery...?
Nikt nie powiedział.
Nikt nie zaprzeczył.
Nikt nie odpowiedział.

A jeśli jesteśmy czyimś
Snem wielce głębokim,
To kiedy będzie przebudzenie?
Będzie to leniwe, czy szybkie
I trudne olśnienie?
Ja nic nie powiem.
Ja nic nie wiem.