Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 19 listopada 2013

"Po owocach ich poznacie"

Ranną porą wstaje Warszawa,
Jeszcze ubrana jakby w pozory.
Wieczór zacznie dezabilem,
Odkrywając mniemane walory.

Pokaże namiętnie słabości umysłu,
Obnaży ciała żeńska lewica.
Uzurpatorem norm każdy
Tu się staje, bo taka jest stolica.

Ten, kto dobrze usytuowany.
Sędzią i stróżem zostaje.
Prestiżem nie jest tu wiedza,
Li większe plecy i kryminalna skarbnica.

Całymi dniami leczy się Warszawa
U doktora, Zachodu Hipokryty-
Tego chorego samobójcy.
W czasie historii jakże nieobytym.

W hatuszu niby ludzie, a heszta?
Zoo: Kwa-kwa, hyby i głupisze.
Zaklęcie wszędzie khąży, że dahemnie
Walczyć. Zmienisz coś? Skądże!

I wiatr sobie głucho śpiewa,
A za nim razem ptaki, drzewa:

Czerwień nadal kąpie się w czerwieni.
Ziemia w beton się zamieni
Plastik mnoży się jak myszy.
Jesteś na nie? Nie przekrzyczysz!
Estetyka  na banicji, talent w oficynie,
Honor wyjechał, Prawda pewnie jutro zginie!

A fructibus eorum cognoscetis eos!


czwartek, 24 października 2013

"Platany i wiosenne dusze"

Poszarzało, pociemniało,
Zamarła radość ulicy i dnia.
Poczerwieniało, pożółciło,
A Ty w oknie czekasz sam.

Tylko platany jeszcze zielone,
Zupełnie tak, jak ja.
Zmrozi mróz ich liście,
Jak mnie pospolitość
Nadchodzącej formy dnia...

Platany przecież nie umrą,
Jak nie umrę ja.
Lubimy tylko długo trwać,
Mieć atencję dla dobrych chwil.

Zmrozi mróz liście,
Zmrozi wiosny dusze.
Nic nie muszę...

środa, 23 października 2013

"Do zim życia, do kalendarzowych"

Dzisiejszy wiatr beznadziejności
Targał Twoje włosy w lesie samotności,
Gdzie głucha zieleń jesiennie konała.
Liść po liściu na gorsze się przyuczała.

Czas się nie śpieszy, bo nie umiera.
Nie jedno życie tym poniewiera.
Matuje blaski, rozświetla cienie,
A Ty masz czasem tylko jedno marzenie.

Wzrok Twój na oślep gna,
Gdzie w lustrze jeszcze odbija się Gomora.
Odwróć się, zanim skończysz, jak żona Lota.
Nikomu nie zaszkodziła pokora.

Jesień już mdleje przy preludium zimowym,
A Ty nie idziesz po rozum do głowy,
By wytrwać w tym okresie niezbyt kolorowym.
By przygotować umysł na sezon nowy.

Gdy przyjdą zimy życia i te kalendarzowe,
To w tym stanie nie poradzisz nigdy sobie...

piątek, 20 września 2013

"Liście jednym wystarczą"

Nie będzie kwiatów z tej paproci.
Lepiej posiej jakieś obok niej.
Wpraw zielone struny w koloru dźwięk,
Bo niebo nad Tobą  pospolite,
Szerokie i takie pojemne...

Zaczęła jednak słuchać porad,
Że mierzenie wysoko jest niepokorne...
Mogła posłuchać siebie,
Że aspirowanie za nisko
Jest większym niebezpieczeństwem.

Kwiaty uschły.
Nikt nie pomyślał, że są z nich nasiona.
Minęły kwiaty szybko,
A wkrótce i ona.

Attendite a falsis prophetis.

niedziela, 18 sierpnia 2013

"Juliusz i Lawinia" (pamięci prawdziwej historii miłosnej w czasie epidemii cholery, w 1870)

Stałaś tam jak w chmurze onirycznej-
Blada postać w mlecznej mgle.
Patrzyłaś na spadające dusze,
By mogły później w górę unieść się.

Nie nakarmiłaś mnie ochotą
Na życia przeżywanie.
Teraz stoję na brzegu przeznaczenia,
Nicości ofiarując ziemskie wspominanie.

Ileż było ranków, ileż oddechów
Pełnych boskiej doskonałości,
Lecz na co mi teraz je wspominać,
Kiedy idę do nowej doskonałości?

Nie dano nam długo mierzyć
Wzrokiem błękitnego nieba,
Wąchać kwiatów każdej wiosny,
Dotykać ich wdzięku, kruchości.

Ileż było wieczorów, ileż  zachwytów
Pełnych magii i tajemniczości...,
Lecz na co mi teraz je wspominać,
Kiedy idę do nowej rzeczywistości?

Ale Ty spadłaś i wzleciałaś ze mną,
Choć pokonała nas  cholera.
Białą pierzyną wapna ciała przysypano,
To już naszej miłości to nie doskwiera.

piątek, 16 sierpnia 2013

"Sen głęboki"

A jeśli jesteśmy czyimś
Snem wielce głębokim?
Częścią złożoności
Czegoś większego,
Co świat naszych oczu
Maluje jedną wersją
Przemyślanej fantazji?

A jeśli jesteśmy uwikłani
W dwa takie sny-
Dwa różne stany,
Co tworzą wszystkie
Zagadki i niedopowiedzenia?
A może nasz dzień to ten sen,
A  noc- matką wynalazku?

A jeśli jesteśmy uwikłani
W trzy takie sny-
Trzy różne stany...?
A jeśli w cztery...?
Nikt nie powiedział.
Nikt nie zaprzeczył.
Nikt nie odpowiedział.

A jeśli jesteśmy czyimś
Snem wielce głębokim,
To kiedy będzie przebudzenie?
Będzie to leniwe, czy szybkie
I trudne olśnienie?
Ja nic nie powiem.
Ja nic nie wiem.

piątek, 19 lipca 2013

"Mądrość"

Prawdziwą wolnością jest życie
Wśród mądrych ludzi, których
Może z 5 % się znajdzie.
Żaden widok, żadem zapach i smak
Nie przekupi obcowania ze światłymi.

Ja naprawdę nie chcę wiele:
Nie bądź marionetką w swoim ciele
I flagą, którą targa wiatr.
Miej wdzięk nie tylko na niedzielę,
Ale i uśmiech, który odgania strach.

Porwij się na egzotyczną podróż
Do Przyzwoitości- krainy, którą
Z opowiadań dobrze znasz.
Nie stękaj, nie narzekaj,
Bo innym ciągle zatruwasz świat.

Ręczę Ci człowieku, że mądry
Szybko się staniesz, gdyż inaczej
Zaczniesz odczuwać świat:
Nie przez pryzmat swoich wad
I urojeń zwarty trakt.


piątek, 14 czerwca 2013

" (Nie)moje wczoraj"

Ja dziś jestem- wczoraj nie.
Jutro będziesz Ty.

Wczoraj jest prochem
Puszczonym na wiatr-
Tak trudno wyłapać cały.
Wczoraj jest wdziękiem,
Co zgubił smak,
Zostały po nim zdjęcia, pisma,
Nagrana mowa.

Wczoraj jest jutrem,
Bo ono nigdy nie ginie-
Zupełnie i pospolicie.
Wczoraj jest dzieckiem-
Takim na wieki,
Bo kształtuje go każdy
Niedbale lub należycie.

Wczoraj jest łąką.
W nim magia i zwyczajność,
Różnorodność i prostota.
Wczoraj jest rzeką,
Bo zmienia przejrzystość
I nurt, co mosty zrywa,
Kamienne brzegi ochoczo miota.

Wczoraj jest obowiązkiem-
Więc znacznie lepiej, kiedy
Każdy go pokocha.
Wczoraj jest chorobą,
Bo często ma dolegliwości.
Wczoraj zmywa z wielu powiek
Szczęśliwe sny czczej doczesności.

Cudze wczoraj- moim zobowiązaniem,
Częścią mojego dziś.

czwartek, 6 czerwca 2013

"Kanapka, czy sam chleb?"

Na klęczkach wyrabiasz ciasto
I pieczesz powszedni chleb.
Na stojąco robisz kanapki.

Pozostawiłem swoje spojrzenie
We wczoraj, gdyż było lepiej.
Może dlatego, że miałem tylko
Towarzystwo samego siebie i natury.
Czasem milczące kwiaty powiedzą wiele.

I czasem jeszcze więcej powie las.
Czasem ptak zaśpiewa najpiękniejszą piosenkę,
Która może trwać i trwać.
A Ty wycisz się też i nie żyj na kolanach.
Życie lepiej, ale trudniej wygląda na stojąco.

Kiedy oceniasz innych, pomyśl
Jak o zmarłych, których zwykle
Traktujesz sprawiedliwiej, a kiedy
Chcesz ocenić siebie, uśmierć się na chwilę
I stań nad sobą z obcym spojrzeniem.

Jak już nie oszukujesz się,
Że wszystko wiesz, to pozostań
Specjalistą dla samego siebie,
Żeby nie cierpiała na tym innych spuścizna,
Żeby nie wyszła dla historii jakaś blizna.

Życie jest powszednim chlebem,
Z którego zawsze możesz zrobić
Wytrawną kanapkę z łososiem i kawiorem.







niedziela, 2 czerwca 2013

"Dla Eryń"

Uważaj z tą halabardą,
Którą wydarłaś zagubionemu!
Ty nie błądzisz Erynio
Tak bezwiednie, więc wybaczaj
Winy wszystkim chętnie.

Czas zmienić się
I ściąć te przerośnięte
Węże zemsty na głowie.
Ta fryzura nie dla Ciebie.
Gadzia łuska nie służy Tobie.

Kiedy dobro masz w sobie,
Nie sugeruj się swymi
Grzesznymi siostrami.
Nie wzruszaj teraz głupio,
Proszę, ramionami!

Nie kieruj się Twą etykietką,
Boś w jedną krew tam
Z siostrami zlana,
A Twa duma już chodzi obok
Jakby całkiem pijana.

W Tobie moc i dzień-
W innych noc i nieporządek.
To nie są Twoi wrogowie!
To są tylko zwykli
Państwo Homosapiensowie!

Jak łatwo zabłądzić
Tym nieodżywionym słowem dobrym
I niszczyć zatruty w myśli autorytet.

niedziela, 12 maja 2013

"Zauroczenie"

Poszukam Cię znów jutro,
Bo Tyś w rwącym nurcie rzeki,
Szumie liści w każdym borze,
Pszczole lecącej z pasieki.

Czemu Ty jesteś wszędzie?
Prześladujesz mnie dzień cały,
A na noc pchasz się pod powieki,
By dopieczętować swojej chwały.

Poszukam Cię znów jutro,
Bo nie nudzisz się mi wcale.
Będziesz w szalejącym wietrze,
Blasku pianki w czyjejś kawie.

Czemu Ty jesteś wszędzie?
Tyś znowu w mym obiedzie,
Wciskasz się do jednoosobowej wanny,
A w lustrze już nie widzę siebie.

Czy to jest właśnie to,
Czego się spodziewałem?
Możesz przecież minąć,
Jak innych w życiu mijałem.

piątek, 10 maja 2013

"Papierowy świat Pani Memorii"

Urodziłam się w innym świecie.
Nie był on ani doskonały, ani zły.
Kiedy widzę stare kadry, stare zdjęcia,
Wielbię go bardziej, niż dzisiejsze ujęcia.

To papierowe wspomnienia
Wyczarowane przez klisze.
Tańczą w mej głowie pod starą melodię.
Ożywiają szarych komórek klawisze.

Mam odwagę rozpuścić włosy,
Pomarzyć odważniej w myślach.
Udam się z paletą barw
W Twojej duszy poszarzałe zgliszcza.

Mój świat, prywatny świat
Zamykam w drewnianej szkatule.
Kiedy mam nastrój, wyciągam ją,
A umysł resztę sobie maluje.

Choć kadr nie uchwycił
Wszystkich kwiatów w tamtym
Kolorowym klombie,
Ten marny kawałek papieru,
Całego obrazu wcale mi nie urąbie.

Wyrzuciłam lustro, zostawiłam portret.
Ten kartonik jest jakoś bardziej konkret.
Najgładsza szklana tafla tyle nie zaoferuje,
Co mały kartonik w głowie
Nawyczynia i nawojuje.

Jestem Memoria, mam 81 lat z tendencją
Uciekania jedynki przed ósemkę.
Mam długie bujne włosy w kolorze
Wiosennego słońca i dłuuugie rzęsy,
Których zawsze mi wszyscy zazdrościli.
Na figurę i zdrowie nie narzekam.

Leszek, oddaj mi moją szkatułę!
Trzeba było zrobić sobie swój eliksir!

czwartek, 2 maja 2013

"Kajdany"

Nie patrzmy sobie w oczy,
Bo tam są tylko głębie.
Nie patrzmy sobie w serca,
Bo tam są tylko uniesienia.
Popatrzmy razem w kierunek
Naszych myśli- nie kłócąc się o ster.
Gdzie jesteś- tam jestem.
Nie pozwólmy sobie czekać długo
Na przełomowy dzień.

Ale ludzie mają oczy
I nikt nie zazdrości ślepym.
Lubimy ulegać pięknu, zakładać
Sobie jego kajdany.
Mnie też w nich wygodnie.
A teraz bądź tam, jeśli powiem,
Że mnie nawet tam nie będzie.
Popatrzymy sobie w oczy, w te głębie.
Popatrzymy sobie w serca i będą uniesienia.

czwartek, 25 kwietnia 2013

"W lustrze król"

Był taki jeden król.
Złamałeś mu koronę.
Nie złamał się on sam..
Życzenie niespełnione..

To tylko rzeczy,
To tylko atrybuty.
Król i w samotności
Znajdzie siebie.

Pozbyłeś się go,
Zabrałeś, co królewskie.
Czemu więc nie widzisz
W lustrze tylko siebie?

Co królewskie,
Zawsze królewskie.
Co Niebieskie,
Zawsze Niebieskie!

niedziela, 7 kwietnia 2013

"Cierpliwość daje niepodległość"

Wspinając się na udawane drzewo,
Nigdy nie odczujesz strachu
Przed upadkiem z wysokości.
Wspinając się coraz wyżej,
Pozbędziesz się honoru
Męstwa i przyzwoitości.

Kiedy się zbliżasz-
Moja aura płonie.
Krew w żyłach jest
Wrząca, staję się wulkanem.

A Ty leż sobie ciągle i ciągle
Na udawanych gałęziach Twojego
Chorego drzewa wyobrażeń.
Wczoraj byłeś taki szczery,
Dziś jesteś podle fałszywy.
Wiedz, że nie ufam takim ludziom.

Kiedy się zbliżasz-
Moja aura płonie.
Krew w żyłach jest
Wrząca, staję się wulkanem.

Gorąca lawa oblewa moją aurę
Gęstym, tężejącym płaszczem.
By na własnej wyspie się wynurzyć,
Będzie twardnąć, tężeć
Warstwa po warstwie.
Warstwa za warstwę.

Cierpliwość daje niepodległość.
Acta est fabula.

"Absens carens"

Znam Cię od lat
Wśród tych wszystkich
Wspólnych dat;
Od tych spotkań,
Żalów, tknień.
Znam Cię lepiej,
Niż własny cień.

Ja słuchałem
O czym śpiewasz
Samotnie w chórze.
Ja widziałem
Na co patrzysz
W gęstym tłumie.

Znam Cię od lat
Wśród tych wszystkich
Wspólnych dat;
Od tych spotkań,
Żalów, tknień.
Znam Cię lepiej,
Niż własny cień.

Pożegnani przyjaciele,
Przetańczone wieczory,
Przebyte choroby,
Przegadane spacery,
Zjedzone słodycze,
Wypite wina...

Znam Cię od lat
Wśród tych wszystkich
Wspólnych dat;
Od tych spotkań,
Żalów, tknień.
Znam Cię lepiej,
Niż własny cień.

Gdzie teraz jesteś?
Zabijasz znów swe oblicze?
Już nie wychodzisz
Na zwykły spacer?
Zakładasz raz kolejny
Egoizmu przyłbicę?

Znasz kogoś od lat
Wśród tych wszystkich
Wspólnych dat;
Od tych spotkań,
Żalów, tknień.
Znasz go znacznie lepiej,
Niż własny cień.

Absens carens

sobota, 16 marca 2013

"Obraz bajka"

I pamiętam jak jechałem,
Kiedy noc zsuwała cienie,
A na dodatek burza zaczynała
Swe ciężkie bardzo brzmienie.

I strzelały błyskawice,
By od blasku pozłociła się pszenica
W ostatnich słońca tonach,
Przyćmiewając wschód księżyca.

Choć niebo granatowe,
Jakby czymś przejęte,
To obraz bajka, obraz bajka
I nic mi nie trzeba więcej.

A jak tak już jechałem
Ze zgubionym strachem w tyle,
Usłyszałem w tym pięknym dziele
Subtelne ważki i motyle.

Nagle pola wszystkie wkoło
Przez chmury się zaróżowiły
I ja tylko to widziałem,
Kiedy inni w serialu się topili.

I pokryło się snem niebo,
A ja nigdzie się nie śpieszę,
Bo ja chcę zobaczyć jeszcze
Dzieło Tego, w którego wierzę.

A Ty Sapiensie zabiegany,
Gdzie się tak naprawdę śpieszysz?
Spóźnisz przez to nie raz na rzeczy,
O których nawet nie wiesz.

Kiedy wzrok masz także w sobie,
Kiedy wierzysz mocno w siebie,
To zobaczyć możesz wszystko wkoło,
A nie tylko dziś i siebie.

sobota, 9 marca 2013

"Nie można zamknąć w klatce chmur"

Nie można zamknąć
W klatce chmur,
A tym bardziej
Z mojego nieba.
Są one tak niepodległe,
Tak zwiewne, jak trzeba.

Wolne myśli- chmurąmi
I uwięzić się ich nie da.
Łapano ją nie raz do słoika.
Lecz co to za łup,
Kiedy chmura zwiędnie?

Rozczarowany oprawca
Szybko się poddaje.
Odkręci wreszcie ten słoik.
A ona znów odżyje,
A ona znów wypłynie.
Scena jak w kinie!

Z chmurą się nie zadziera.
Chmurę trzeba szanować,
Patrzeć z dołu, obserwować.
Każda woda nią być może,
Poszybować na przestworze.

Volenti non fit iniuria

piątek, 8 marca 2013

"Przaśny cyrk"

Większość ludzi to clowny
W przaśnym cyrku tego świata.
Większość ludzi to próżni dandysi,
Puste laleczki i kukły na sznurkach.
Mało kto się tutaj zmienia.
Większość daje się wciągnąć
Do cyrkowej maskarady.
Łatwiej się poddać, niż walczyć.
Łatwiej złapać pierwszą okazję,
Niż czekać, niż się starać.
Marzenie jest tu kaprysem,
A staranie grzechem.

W przaśnym cyrku tego świata
Jest niestety i Twój brat, i tata.
Zaplątały się trzy ciotki,
Babcia gdzieś w cień się wplata.
Przecież obiecali się przemienić...
Ale nie pamiętasz, że przecież
Większość ludzi, to próżni dandysi,
Puste laleczki i kukły na sznurkach?
Mało kto się tutaj zmienia.
Większość szyje i maluje nowe maski.
Kto omija ten cyrk, ten pozostaje
Już wielkim samym w sobie.

Czy Twój "ukochany" jest z miłością
W jakiś sposób związany?
Czy Twój "przyjaciel" jest
Rzeczywiście spokrewniony z przyjaźnią?
Czy Twoi "oddani" znajomi wiedzą,
Czym jest honor i słowo dane?
Cały świat jest przaśnym cyrkiem.
Możesz być w nim tylko ciałem,
Ale nie zmuszaj do tego umysłu i duszy.
Tak łatwo stać się clownem, próżnym dandysem,
Pustą laleczką i kukłą na sznurkach...
Tak niezwykle łatwo.

wtorek, 19 lutego 2013

"Syberia życia nie jest dla palm"

A tańczcie naokoło
Stajenni Augiasza!
Popatrzcie- jestem tak blisko.
Męczcie się w tantalowskim stylu,
Zapominając, że życie to moment.
Drugiego nie dostaniecie.

Stare sekundy, minuty, godziny,
Dni, miesiące i lata
Nie mogą się aliści odmłodzić.
One już sobie zmarły:
U mnie bardzo naturalnie,
A u was tragicznie.

Kto z nas potrafi
Teraz uśmiechnąć się
W szklanej tafli lustra,
Kiedy nikt nie patrzy?
Albo się żyje swoim życiem,
Albo się żyje życiem innych.

Wykiełkowałem w szklarni.
Każdy taką posiada.
Na własne życzenie zbiłem
Wszystkie szyby.
Ktoś przecież później
Mógł mnie zaskoczyć.

Kto nie zniszczy swojej szklarni
Bardzo wcześnie- męczy się później,
Cierpi i upada przez rzeczywistość
Bezwzględnej dorosłości.
Syberia życia nie jest dla palm.

środa, 6 lutego 2013

"Jedwabne"

Płomień zgasł, płomień zgasł.
Dym zatańczył dookoła.
Noc żałobna, ciemna, głucha,
A ja słyszę, że ktoś woła.
I nie jeden, ani dwóch,
Lecz setki niewinnych dusz.
Strawiły płomienie życia,
Bo ktoś zaprzedał duszę złu,
Stracił człowieczeństwo-
Najważniejszą religię!

Płomień zgasł, płomień zgasł.
Dym zatańczył dookoła.
Stygnie wosk, stygnie szybko.
Wspomnień złych nikt
Nie chce dalej chować.
Lecz jak zapomnieć,
Jak puścić w niepamięci głębię
Czyjeś życie i czyjąś tragedię?
Płomień zgasł- po świecy
Tylko kałuża wosku rozlana.

Dym ze świeczki uciekł
Przez otwarte okno,
Księżyc schował się pod chmury.
Prześpię resztę nocy...
W dzień będę walczył
I prostował wszystkie bzdury,
Włączał ludzkie sumienia.
Jutro zapalę nową świeczkę.
Ta także zgaśnie, a ja wtedy
Wspomnę kolejne nieszczęście.

wtorek, 5 lutego 2013

"Ciemne czekanie"

Ach ta noc, ach ta noc-
Jaka ciemna i głęboka.
Czerń z granatem i szarością
Po wszystkich kątach się miota.
Już by chciały rozcieńczenia
Z ciepłym światłem ranka,
A tu trzeba czekać jeszcze
I wyglądać długo z ganka.

Każdemu mrokowi w końcu
Znudzi się ten stan.
Lecz wiele mroków zamknie się
W szafkach i na strychach.
Innych zaś pochłonie jakaś piwnica.
Nie wolno poddawać się w czekaniu,
Bo poddanie wciąga nas w słabości,
A te dalej, bo do nicości!

niedziela, 3 lutego 2013

"Zrezygnowanie"

Roztopił mi się dzień,
Zniknęły gdzieś marzenia
I porozlewały plany.
Czekam teraz na wieczór,
Czekam zatroskany.

Jest już ciemno i jasno.
Księżyc świeci, niebo czarne.
Jest tak niewinnie,
Że człowiek ma wrażenie,
Że zło nie może istnieć.

Czasami pozory mylą.
Na piękno trzeba być ostrożnym.
Perły na szyi eleganckiej
Kobiety nie muszą
Oznaczać, że jest ideałem.

Przesiedziałem całą noc,
Jakby jakoś wypłukany,
Lecz wstaje teraz dzień.
Oby stężały marzenia
I wczorajsze plany.

środa, 9 stycznia 2013

"Przepraszać, wybaczać"

Zawiodą nas te żale
Na bezkresne meandry,
Na bardzo głębokie-
Uduszą gdzieś życia
Całą kwitnącą radość.

I tak mijają godziny za godzinami.
Dnie ścigają się za dniami,
Lata lecą za latami-
Pomyślmy nad sobą czasami.

Ani jedno, ani drugie
Złej intencji już nie ma,
Lecz taki jest los,
Że to obrażający urazę
W sercu na złość trzyma.

I tak mijają godziny za godzinami.
Dnie ścigają się za dniami,
Lata lecą za latami-
Pomyślmy nad sobą czasami.

A gdy już stary będziesz-
W lustrze odmieniony-
Wspomnisz mnie, zatęsknisz-
Dowiesz się, że czas tamtych
Chwil dla Ciebie nie uchował.

I tak mijają godziny za godzinami.
Dnie ścigają się za dniami,
Lata lecą za latami-
Pomyślmy nad sobą czasami.

Pożałujesz jeszcze błędy.
Jeszcze uznasz zapłakany,
Iż częściej winno
Słuchać się sumienia,
Niż dla wygody drani.

I tak mijają godziny za godzinami.
Dnie ścigają się za dniami,
Lata lecą za latami-
Pomyślmy nad sobą czasami.

Uleczyć możesz duszę
Szczerym wybaczeniem,
Nim serce położy się
W wiecznym mroku,
A życie stanie się cieniem.

I tak mijają godziny za godzinami.
Dnie ścigają się za dniami,
Lata lecą za latami-
Pomyślmy nad sobą czasami.

czwartek, 3 stycznia 2013

"Trudna selekcja"

Taki przejmujący ból
W mym sercu narodził się.
Nie chciałem zrodzić go,
Więc sam zagnieździł się.
Bo ból nigdy nie jest zapraszany,
Nigdy nie jest wyczekany.
Nikt nie ugościł go,
A jak wprosił się sam,
To uciekać musiał długo.

A moje szczęście wyparowało,
By spaść deszczem goryczy.
Kropla w kroplę.
Łza we łzę.
Morze zlane szczęściem
Znów nazywa się.

Każdy etap życia,
Każdy awans, powodzenie-
Zabiera blaski wszelkie
I topi prawie wszystkie
W ciemne, głębokie cienie.
Tylko nieliczni pozostają
Przy nas do końca.
Niewiele złota pośród
Tego wzgórza metali.

Gdy nie jest łatwo-
Łatwiej dobro dostrzegamy.

środa, 2 stycznia 2013

"2013"

Coś przeniknęło tę nową powłokę.
Czy to był stary czas
Z poprzedniego roku?
Może to kluje się coś nowe?

Nowy Rok nie przyniósł
Nic dobrego znowu,
Prócz rozburzonych fryzur,
Kaca, zaspania
I chudszego portfela.
Styczeń nie okazał się
Białą kartką, a jedynie
Gęsto zapisanym starym notesem
Z obszernym rachunkiem
Sumienia i dokonań.

Zabawa sylwestrowa
Nie okazała się prawdziwa,
Bo była tak zaplanowana,
Tak wyczekana, że zabrakło
Głowy na czystą, wolną radość.
Przykre, że ktoś narzucił nam,
Że to jest nowy okres,
Że musimy się przejmować.

Może chcemy kontynuować stary
Albo wcześniej zacząć nowy?
Czemu my zawsze bierzemy
Niektóre rzeczy tak
Bardzo dosłownie,
Tak bardzo na serio?
Czemu coraz rzadziej
Pojawia się zdrowa spontaniczność?
Cieszy nas przecie najwięcej,
Co wydarzyło się z miłego przypadku.

A mnie się udało dobrze bawić
I myśleć tylko pozytywnie.
Wstałem całkiem uśmiechnięty
Bez jakiegoś bagażu...,
Aż tu nagle horoskop mi pisze,
Że ja -chudy- mam się odchudzić,
Zacząć leczyć się na moje -zdrowe- serce
A na dodatek się nie zakochiwać.
I choć nie wierzę- myśl ta będzie
W mózgu mym przez rok spoczywać.

Ach, żeby ludzie traktowali
Umownie płynący czas...
Byliby tyle młodsi, bogatsi i zdrowsi.
Tyle jest spraw-sierot,
Wymagających umysłu troski.