Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 26 sierpnia 2012

"Wylot w ciepłe kraje życia"

Wylatuję już z gniazda,
Bo lotki w skrzydłach
Dawno wyrośnięte.
Czas pożegnać te doliny
I pagórki dzieciństwem
Mym muśnięte.


Zostawię niektóre wspomnienia
Radości i smutku,
Bo tylko tu im dobrze.
Zostawię odsunięte krzesło
Przy stole, by się zdawało
Że zaraz zwyczajnie wrócę.


Polecę teraz w ciepłe
Kraje życia i rozpiszę
Nową przyszłości kartę.
Stworzę, co się da...
Och, życie!
Żebyś było tego warte!

Bo kto ryzukuje,
Ten może godnie się nasycić,
A kto egoista, wygodny,
Dwulicowy i przezorny-
Niech z głodu
Wnet głośno zakwiczy.


Może mnie ominą,
W tym locie wszystkie
Drapieżne ptaki, kiedy
Szepnę, że tam na dole
Chodzą tłuste, nielotne pędraki.


Uwierzyłem, że prawdziwym
Jestem życia bohaterem:
Wyrzekłem się zapatrzenia
W swych fikcyjnych braci,
By wskrzesić pamięć dostojnych
Prawdziwych historycznych postaci.


I przylecę na stare lata,
Kiedy ich być może dożyję,
Tam, skąd wyleciałem-
Zrobię wszystkie błache rzeczy,
Które dawno temu
Na tę chwilę zamierzyłem.

sobota, 25 sierpnia 2012

"Ogrodnicy"

Pewnego razu Natura
Zażenowała pewnego zepsutego,
Przemądrzałego pana.
Spotkała przez miliardy lat
Wiele stworzeń i wiele
Pokoleń ludzi, ale pierwszy raz
Człowieka z XXI wieku.
Zdecydowała zrobić konkurs
Na lepszego ogrodnika.

Podniecony mężczyzna
Postanowił pokazać fenomen
Ludzkości swoich, pozornie
Doskonałych, czasów.
Udali się razem na puste pole.
Mieli zasadzić coś na ugorze,
By owe miejsce
Oczarowało wszystkich.

Natura zasadziła niepozorną
Cebulkę hiacynta,
A zapatrzony w swoją
Wyimaginowaną boskość pan
Wyciągnął ostrożnie
Z pudełeczka szklaną żarówkę,
Po czym delikatnie
Umieścił ją w ziemi...
Liczył, że wyrośnie
Z niej piękny żyrandol,
Olśniewając bardziej,
Niż kąpiące się w słońcu
Drobne kwiatuszki hiacynta.

Zwycięzca był tylko jeden,
Bo przegrany się przeliczył,
A przecież mógł być remis...

W życiu o to chodzi, żeby
Nie okłamywać samego siebie.
Nie dla każdego jest to łatwe,
Ale jest tyle innych
Uroczych dróg, którymi
Warto podążać i zbierać
Wzdłuż nich prawdziwe skarby.

czwartek, 23 sierpnia 2012

"Nieudany prezent"

Ktoś mnie dziś podarował ciszę:
Tak niewinnie opakowaną
I złocistą wstążką kłamstwa
Starannie przewiązaną.

Ja tej ciszy nie chcę słyszeć.
Co mam zrobić w końcu z nią?
Gdzie ją nie ukryję,
Tam ona wyda swój przykry plon.

Porozwieszałem ją już na gałęzie,
Porozplatałem na firnakach.
Wlałem w kieliszki, a sama
Zadomowiła się w filiżankach.

Od tygodnia już tracę zmysły,
Wszystkie pomysły mam wyczerpane,
Bo nie umiem się nią zająć,
Ani wygonić na obcą polanę.

Ach ty prezencie nieudany,
Nie wiem, czy w ogóle zamierzony,
Wróć do swojej pani
I powróć gadatliwy-odmieniony.

Już tak w świecie naszym bywa,
Że umysły się nie zgadzają,
Po swojemu interpretują
I ciszą drugą osobę nagradzają.

piątek, 3 sierpnia 2012

"Rozmowa Boga z pewnym Homo sapiens"

Witaj! Jak się nazywasz?

-Homo sapiens

O! Dokładnie tak samo,
Jak osoby, z którymi dziś
Już rozmawiałem.

-A Pan jak się nazywa?

Dam Ci tę możność,
Że możesz mnie nazwać
Jak chcesz.

- Nawet Lepus Europaeus?

I w nim jestem nawet...
Daj rękę, nasypię
Ci piasku szczęścia.
Chcesz?

-Oczywiście!

Proszę, tylko ostrożnie,
Bo wysypie Ci się cały.

-Ale trudno utrzymać
Go w ręce. Ziarna uciekają
Między palcami...

Ja tylko daję, Ty zadbaj,
By go nie stracić.

-To chyba za trudne.
Ręka cierpnie przy tym zaciśnięciu.
Wyrzucam go. Koniec.

 Popatrzyłeś na innych,
Jak oni sobie z tym radzą?

-Nie.

A widzisz! Oni umieścili swoje
Szczęście w szczelnych słoikach...
Kiedy je przesypywali, to niejedno
Ziarno wypadło poza naczynie,
Ale każdemu udało się
Je w jakimś stopniu zatrzymać.