Łączna liczba wyświetleń

sobota, 30 czerwca 2012

"Miłe chwile"

Przybywają, wybywają
Ukochane, miłe chwile.
Przemiejrzają, przepływają
Krótkie metry i długie mile.
Nieproszone, zaproszone-
Jedną naturę mają,
Że nie wiadomo, kiedy się
Zjawią. Nie jest jasne,
Kiedy udać się w dalszą,
Nieznaną drogę zamierzają.

I choć trudno wszystkie
Spamiętać, jak spotkanych
W życiu ludzi, to nigdy ich
Za wiele- życia przecież
Miła chwila nie utrudzi.
Takie chwile nie umierają,
Bo za dużo zobowiązań
Tutaj mają- każdy je w myślach
Codziennie wspomina.
Każdy je w podświadomości
Serdecznie w odwiedziny zaprasza.

Miła chwilo, przybądź
Do mnie znowu.
Weź siostry swe i koleżanki.
Mam tyle wolnych pokoi czasu...,
A w każdym pokoju miejsca
Dla wielu Was starczy.

środa, 20 czerwca 2012

"Po porażce"

Nawet niebo dziś
Zrobiło się szare,
Bo ma dusza
Taka sama.
Nawet spadło
Trochę kropel deszczu,
Bo może parę łez
Na świat się wydało.
Ach, jak dobrze,
Że świat dziś się
Mnie przypodobał:
Nie podrażnił słońcem,
Kolorowym niebem.
Wszędzie ponuro i patrzę
Na wszystko z jakimś
Dziwnym gniewem.
A Ty padaj,
Padaj deszczu.
Trwoń swe krople
Nadaremnie.
Rozmyj obraz
Na szybie, bym się
Skupił na tym
Prawie czarnym winie.
Smutek ma prawo
Pożyć chwilę.
Nie zabawię się
Prędko w mordercę.
Dam mu ze trzy godziny.
Poszaleję- tym razem
Dam mu więcej!

I minęło godzin kilka-
Jak we wspomnianej
Wcześniej obietnicy.
Uśmiechnąłem się
Wreszcie do kawiarnianej
Glinianej donicy.
Wyszło słońce-
Smutek zgnity...
Czas na spacer
Po Łazienkach.
Później przebiorę
Się na biało.
Popatrzę w lustro
I odetchnę, że przecież:
NIC SIĘ  TAKIEGO
NIE STAŁO!




środa, 13 czerwca 2012

"Obłoki"

Utonąłem wiekuiście
W nieba aksamicie,
Lecz na chmury
Puchu przywiał mnie
Dziś wiatr.
Wiem, jak Ty lubisz
Białe, puszyste obłoki
Na błękitnym, ogromnym tle.

I wiem, że wiesz,
Że ja też lubiłem
Te nasze słodkie obłoki,
I poziomki zrywane
W czerwcową noc,
I ptaki kojące
Ze smutku utęsknioną
Za czymś duszę.

I wiem, że wiesz,
Że ja Cię kochałem,
Że dobrze razem
Nam było. I choć
Myśmy razem
Długo nie pożyli,
To w duszy miłości
Wciąż będziemy trwać.

Nie ma mnie-
Nie porozmawiam
Z Tobą  żadnymi
Słyszalnymi słowami,
Lecz rozumieją ten
Mój niesłyszalny język,
Twe głuche
I ciemne oczyska.

Człowiek na Ziemi
Naprawdę umiera,
Kiedy nikt go
Już nie pamięta
I nie wspomina o nim.,
Nie żartuje, nie nadaje,
Nie stęka i łez
Tęsknoty nie wyciska.

A Ty moja droga
Mnie dalej płaczliwie
Wspominasz, bom kawałek
Duszy na Ziemi zostawił.
Przez Ciebie serce,
W ziemi zostawione, ściska.
Zapomnij -proszę-
Już o mnie ma miłości
Najczystsza i znajdź
Prędko kogoś, kto
Tę pustkę zapełni po mnie.

piątek, 1 czerwca 2012

"Fajerwerk"

Wyszłaś z ciała bez pożegnania.
Wyszłaś bez słowa.

Nie wiem gdzie jesteś.
Nic nie mówisz,
Nie dajesz znaku.
Nie wiem, czy mam
Szukać Cię w balsku gwiazd,
Czy może jesteś tuż obok.


Wyszłaś z ciała bez pożegnania.
Wyszłaś bez słowa.

A może jesteś hermetycznie
Zamknięta w Boskim niebie,
O którym prawie nic nie wiem?
Jeśli nie masz Tam ziemskiej
Tożsamości, to czy się
Jeszcze kiedyś spotkamy
I pogadamy jak wczoraj?

Wyszłaś z ciała bez pożegnania.
Wyszłaś bez słowa.

Planowaliśmy takie pożegnanie
Dopiero za wiele wiele lat:
Takie ze łzami i czułymi słowami.
Miałaś być już bardzo stara,
Sfatygowana i spełniona.

Nie dotrzymałaś obietnicy.
Prysłaś niczym fajerwerk
W karnawałową noc.