Łączna liczba wyświetleń

piątek, 27 kwietnia 2012

"Bal życia"

Zaczął bal
Piękny pan,
Piękną panią
Prosząc do walca.
W górę, w dół,
W górę, w dół-
Szybowali na palcach.
Było to,
Było to,
Kiedy życia
Tak nie znali.
Uczucie każde
Nie tak łatwo,
Nie tak łatwo
Jeszcze poznawali.
Piękny pan,
Piękny pan
Prosił w tan,
Co następny taniec
Piękną panią.
Tu i tam,
Tu i tam,
Od kąta,
Do kąta
Razem wirowali.
Walc ten
Słodko trwał,
Słodko trwał,
A minuty
Od końca balu
Niewiele dzieliły.
Wtem z niepowodzeń ran,
Z niepowodzeń ran,
Białe niebo
Wspólnie zobaczyli.
Od tej pory
Żaden przerwany takt,
I melodia urwana
Tego balu nie zabiły,
Tego balu nie zabiły.
Bo się wkradł
Miłości walc,
Miłości walc
Do ich serc,
Żelaznych serc,
Uruchamiając kluczem
Złoty zegar współistnienia.
Piękny pan,
Piękny pan
W piękną panią
Uwielbiał się wpatrywać.
Blisko tak,
Blisko tak,
By ciepło jej czuć
I w siebie skrywać.
Piękna pani,
Piękna pani
Temu panu
Ciepło chętnie oddawała,
Bo wiedziała,
Bo wiedziała,
Że w kobiecym
Sercu większa
Energia się skrywała.
W sercu ich wirował
Płomień. i wzniecał go
Dziki wiatr,
Dziki wiatr,
By miłości bal
Słodko trwał,
Słodko trwał,
Przez dziesiąt  długich lat.
Wtem piękny bal,
Piękny bal
Już został przerwany.
Melodia piękna
Prędko ustała,
Prędko ustała.
Piękna pani
Smutna siedzi,
Smutna siedzi,
Bo bez pary została.
Piękny pan
Piękny pan
Odszedł nagle
Do szpitala,
Do szpitala.
Zmartwienie to wielkie,
Zmartwienie co niemiara.
Dobry Boże,
Dobry Boże,
Wolnego!
Nie spiesz się tak,
Nie spiesz się tak.
Daj, choć mały płomyk
Ostatniego walca
W wolny takt,
W wolny takt.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz