Łączna liczba wyświetleń

środa, 29 lutego 2012

"Ocean"

Ocean jest mną,
A Ty nie będziesz innym oceanem.
Możesz być rzeką, która
Nada mi słodyczy ukochanej.

Nie ruszysz twardych
Stron mojej duszy skamieniałej,
Więc szukaj ołówka.
Mam marginesy niezapisane.

Cóż bez Ciebie? Cóż?
Nic, bo jestem oceanem...
I bez rzeki byłem,
A wszelką moc z chmur ściągałem.
Z chmur, o których inni
Nie śmieli myśleć nawet.

Nie zabierzesz mi już wszystkiej soli.
Soli, która potrafi dać i gorycz zemsty,
I uchronić od zepsucia świata.
Wiem, że jestem słony...
Nigdy słodki się nie stanę,
Więc jeśli kochasz, jeśli lubisz,
Wiedz, że częścią mej
Słoności się na zawsze staniesz.

I choćby Cię odzyskać słodką próbowali,
Ty nie powrócisz do dawnego stanu,
Bo rozcieńczyłaś się wiekuiście
W bezkresie mego oceanu.

poniedziałek, 27 lutego 2012

"Donna perfetta"

Jedno spojrzenie
I jedno trzepnięcie rzęsami,
I jeden  Twój uśmiech
Sprawia, że wyciągam
Z serca całe złoto.
Wiedz, że oprószę naszą miłość
Diamentowym blaskiem oczu.

Donna perfetta,
Wyciągnij  i Ty swoje złoto.
Donna perfetta,
Otwórz swój sezam.
Donna perfetta,
Pozwól mi stopić w jedno
Ten szlachetny metal.
Donna perfetta,
Razem będziemy bardziej bogaci.
O moja donna perfetta,
Złotej miłości nigdy za wiele.

Jedno moje spojrzenie
I jedno moje mrugnięcie oczami,
I jeden mój uśmiech
Niech sprawi, że wyciagniesz
Z serca całe swoje złoto.
Oprósz naszą miłość
Diamentowym blaskiem oczu.

Donna perfetta,
Wyciągnij  i Ty swoje złoto.
Donna perfetta,
Otwórz swój sezam.
Donna perfetta,
Pozwól mi stopić w jedno
Ten szlachetny metal.
Donna perfetta,
Razem będziemy bardziej bogaci.
O moja donna perfetta,
Złotej miłości nigdy za wiele.

Donna perfetta,
Nie zawsze trzeba umrzeć,
By poczuć się jak w niebie.

niedziela, 26 lutego 2012

"Bez pomnika"

Długo żyłeś samą chwilą,
Samym smakiem, porządaniem.
Uciekałeś ciągle od wykutego
Przeznaczenia w twardej skale.
O pomniku życia nie myślałeś,
A Bóg czekał...
Zdążyć przed Panem Bogiem,
To coś nie na ostatnią chwilę.
On dał nam czas,
A Ty nic z tym nie zrobiłeś.
Myślałeś, że rzeczy wielkie
Zostawisz na starość spokojną,
A tu niespodzianka
- Już Cię nie ma. Ty nie żyjesz!

sobota, 25 lutego 2012

"Lekko"

Lekko na palcach,
Lekko kochani,
Bo Primavera tuż za Wami.
Lekko na palcach,
Lekko kochani!
Pozwólcie znów być oczarowani.

Czy pamiętacie delikatną Jej cerę;
Cerę bladą od kwitnących
Wiśni, czereśni i śliw?
Czy pamiętacie róż
Płatków jabłoni
Muśnięty na Jej policzkach?
Czy pamiętacie radosny,
W Jej porę, sikor i szpaków śpiew?

W Jej obecności
Nic nie mówiliście,
Bo choć nienauczeni,
Wiedzieliście, że na piękno
Doskonałe i czyste nie ma słów.

Już za chwileczkę rozbrzmiewać
Będą pierwsze świersza koncerty,
Kojące do snu zmęczone
Całym dniem Amory.

Jutro od nowa
Będzie głośno od świstu
Ich białych skrzydełek
Kreślących na niebieskiej pięciolinii
Miłosne walce i marsze.

Lekko na palcach,
Lekko kochani,
Bo Ona tuż za Wami.

Lekko na palcach,
Lekko kochani!
Pozwólcie znów być oczarowani.

"Tu i teraz"

Zastanawiałem się długo
Jak wygląda niebo...
Myślałem, że znajdę
Tam po prostu coś,
Czego nie widziałem,
Coś, co trudno sobie wyobrazić.
Patrzyłem długo w życiu
Na drzewa, kwiaty,
Zwierzęta, domy i pałace.
Uważnie obserwowałem
Wszystkich ludzi
W zasięgu mojego wzroku.
Doświadczyłem śmierci bliskich,
Pożegnałem pseudoprzyjaciół.
Wspominałem wszystkie chwile,
Które nosi moja pamięć.
Nie bez powodu
O jednych rzeczach pamiętamy,
A drugie odchodzą bez uwagi.
Uświadomiłem sobie,
Że niebo i piekło mamy tu.
Piekło, to wszystko złe;
Prześladujące myśli
I wrodzy ludzie.
Zdaję sobie sprawę,
Że w niebie musi być
Naprawdę pięknie,
Skoro jego ziemska część
Jest taka cudowna.

W tym niebie siedzę cały czas
Z tymi, których kocham.
W tym niebie śmieję się,
Uśmiecham sam do siebie.
W tym niebie moczę nogi w rzece
I oganiam się od komarów.
W tym niebie huśtam się,
Aż będę miał dosyć,
A odpoczynek sprawi mi
Znowu radość.
W tym niebie nikt nie umiera,
Nikt nie zawodzi.
W tym niebie słyszę muzykę,
Którą kocham, która odpręża
Mój umysł.
W tym niebie- moim niebie!
Ja niebo codziennie widzę.
Bóg stworzył ziemski raj,
A My go nadniszczyliśmy.

Coś jednak zostało.

Sami wybieramy ile chcemy teraz nieba.
Sami dozujemy sobie życzliwość i uśmiech.
Sami wybieramy, jak się bedziemy doceniać
I o kim pamiętać. Sami! Tu i teraz.

A dziś kawałek mojego nieba naleję sobie do szklanki.
Będę się delektował powoli
Jego doskonałym smakiem.
Dziś moje niebo będzie tylko sokiem,
Będzie  truskawkowe.
Jutro napiję się nad moim ulubionym stawem.
Będzie bardziej doskonale,
Będę miał aż dwa puzzle
Z tej nieskończonej dla -tu i teraz- układanki.

wtorek, 21 lutego 2012

"Fotografia"

Powiewało zboże
Na słonecznej fotografii;
Owo zboże przeplatały
Też czerwone maki.
Słońce malowało
Przejmujące wzory
Na zielonych liściach
Wszelkiej flory.

Wiem, że ptaki też tam były,
Wiem, że pieśni swe tworzyły,
Lecz na zdjęciach
Ja ich nie usłyszę.
Co ja zechcę-
W myśli  sam dopiszę.

Jak ja tęsknię,
W te zimowe mrozy,
Za tym ciepłem,
Za nagrzaną gładką korą brzozy.
Tęsknię za  piskliwym słowikiem
I za bocianem,
Co codziennie późną porą,
Lecąc do swego gniazda,
Puszczał z czarnych piór
Atrament nocy,
I za jaskółką,
Która każdego poranka
Ten atrament sobą wycierała.

Noc w lecie inna była;
W letniej nocy inaczej
Smakuje każda chwila.
A zboże dotąd gorące, złotawe,
W srebro zmienia się chłodnawe.

Za to w lata czas,
Gdy gorąca będzie pora,
Zdjęcie lata schowam,
Milsza będzie
Się wydawać zimowa pora...

wtorek, 14 lutego 2012

"Zawiało chłodem"

Zawiało od was chłodem,
Przymarza mi serce.
Najbardziej obco i zimno mi,
Kiedy siedzę obok,
Kiedy zamknęłyście przyjaźni serce.

Wczoraj byłyście bliskie,
Dziś nadto dalekie.
Tak łatwo ulegać ludziom
I rzucać dawne idee
Na odapdów kobierce.

Nie zasłużyłyście na moje łzy.
Ci, którzy zasługują,
Nigdy nie pozwolą
Nawet o nich pomyśleć.

Zawiało od was chłodem.
Idę w cieplejsze miejsce.

poniedziałek, 13 lutego 2012

"Mały traktat o szczęściu"

Gdybym wiedział co to jest  szczęście na 100%,
Nie miałbym potrzeby szukania go zawsze
I gdzie się da.
Dziś już wiem, że szczęście to coś,
Co często nie zdarza się...
Wielkie szczęście niestety może żyć tylko
W temperaturze swoich 100 %.

Dziękuję wszystkim za ból,
Za cierpienie, plotkę,
Fałszywe pomówienie.
Dziękuję za nadzieję,
Za ironiczny gest,
Za każde na mój temat
Złe westchnienie.

Na szczęście małe trzeba znaleźć inne słowo.
Szczęściem małym są krótkie chwile,
Miłe gesty, dobre słowo,
Śpiewające ptaki, blask słońca,
Księżyc w nocy, ciepły wiatr.
Szczęściem małym jest i burza, i grad
Wtedy, kiedy miłość zapuka do serca.
A kiedy burza znika,
Szczęście to ucieka i przemija.
Klucz tylko zabierając na pamiątkę,
By nikt inny tak łatwo nie mógł
Sobie do niego wejść.
Bez wzoru kluczy się nie dorabia.
Trzeba  całe zamki wymieniać.

Choć uciekałem od zła, fałszu,
To odkrywałem, że jedno i drugie wszędzie jest.
Dużego szczęścia w ziemskim życiu nie ma.
Już słyszałem najszczerszy szept miłości,
Już wesołą minę widziałem,
Już pogodne pozdrowienie
I na starą plażę falą losu wracać musiałem.

I łzy nie pomogą,
I nie pomoże Czajkowski, i nie pomoże Strauss, ani Bach.
Wielkiego katharsis w tym życiu nie będzie i tak.

Gdybym nie znał słów złych
I oblicza prawdziwego niektórych,
Pewnie nie byłbym człowiekiem.
Pewnie by mnie nie było.
Wielkie szczęście znałem krótko.
Było to wtedy, kiedy nie znałem  żadnego języka.

wtorek, 7 lutego 2012

"Suche łzy"

Kiedy kwitną bzy?
  -W maju.
A kiedy lipy?
  -W lipcu.
Hm...A kiedy kwitną bratki?
  -Na wiosnę i na jesień.
A kiedy kwitną łzy?
  -Łzy kwitną teraz
  Na mej twarzy...
  Łzy kwitną, kiedy
  Coś dla serca
  Trudnego się przydarzy...
Czemu zatem ich nie widzę?
  -Bo silni tylko
  Pustynne łzy sadzą.
Ja wczoraj płakałam...mokro.
  -Więc jesteś z lasu deszczowego.
  Takie łzy nie przetrwają suszy,
  Ani chłodu srogiego.

piątek, 3 lutego 2012

"Trzecia era"

Czarne pióra przywiał szczypiący wiatr;
Pióra ptaków zła, które niosły okrutną śmierć...
Czarne pióra rozwiał z martwych ciał
Przegranych bożków...

Zawiał je w błoto, rzeki i gęste śniegi...
Koniec końców stał się początkiem...
Nie ma białych piór bocianów dobra,
Które zniszczyła zawistna, głupia czerń.

A kiedy zniknęło dobro, zło dla siebie pozostało
I zniszczyło się w walce z samym sobą.
Umarło..., lecz lekkie pióra pływają
Na falach wiatru, aż do czasu, gdy spadną tak,
Jak i spadły białe...

Przepadły wielkie ptaki...
Nie ma kruków, nie ma bocianów.
Mamy gołębie i kosy...
Drobne, niewinne ptaszyny...
Gołąb to resztka spuścizny bocianów,
A kos za mały, by coś już zniszczyć...

Nadzieja, ewolucja długa...
Nawet za dekad kilka kos gołębia nie tknie.
Na szczęście, na szczęście całe,
Bo nowa era przybędzie.

Otwórz swoje oczy z ciemności,
Wylej nieczyste łzy nicości.
Otwórz oczy i zobacz wreszcie
To, co jeszcze białe...

czwartek, 2 lutego 2012

"Mały traktat o pewnej kobiecie"

Słońce zachodzi.
Słyszę Twój głos...
Jest jak aniele westchnienie.
Słońce zachodzi
I umiera Twe jasne wspomnienie.
Słońce zachodzi,
Słońce zachodzi codziennie.

Zabiera światło.
Nigdy nie myślałem tyle o Tobie.
W dzień patrzę na arcydzieło,
W ciemności  nocy widzę,
Jaka jesteś skomplikowana.
Nie mogę Cię ogarnąć umysłem.
Nic na świecie nie jest głębsze
Od Twojej duszy...
Blada cera, czarne serce.
Słońce zachodzi,
Słońce zachodzi codziennie.

Opromienia Cię rano
I zabiera pod wieczór.
Ktoś Cię zamknął
W żelaznej, zimnej kaplicy
I czarnym kirem przewiązał Twe usta.
Słońce zachodzi,
Słońce zachodzi codziennie.

Nikt Cię nie uwolni z tego więzienia.
Każdego świat, tylko na własne
Życzenie się zmienia.
Są ludzie bałaganiarze,
Którym nie chce się
Wyrzucić pewnych śmieci.
Kir pozostał.
Kaplica dalej zimna.
Cera blada.
Serce czarne.
Słońce zachodzi,
Słońce zachodzi codziennie.

Wyjdź stamtąd i zobacz
To wreszcie.
Poczuj słońce.
Nie wyrzeknę się nadziei.
W Tobie musi się  ona odrodzić.
Nic Ci po anielim głosie...
Słońce zachodzi i dziś.
Zachodzi niezmiennie.