Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 16 stycznia 2012

"Była konwalią"

Była dla mnie uśmiechem dalekim,
Spojrzeniem niedojsiężnym
I nagle stała się kwiatem,
Kwiatem konwalii majowej.
Który dany jest mi zerwać,
Zerwać na skwał.

Zapachniała mi tak,
Jak nie pachnie cały świat,
A jedynie w wieczory majowe
Na leśnej polanie jej kwiat,
Jej cudowny kwiat.

I gdy go już mam,
Wiem, że nie jestem sam,
Że mam królową wszystkich
Zmysłów dla siebie.
I topię się w nim,
Kwieciu tym,
Bo czuję się jak w niebie.

Lecz co to za kwiat,
Co trwa i trwa?
Nagle konwalia ta,
Tak szybko zgubiła swój wdzięk,
Jak szybko go mi przedstawiła...
Czy czekać znów mam
Rok cały  na jej kolejne przedstawienie,
Czy pocieszać się ciut trwalszym,
Tym róży, wspomnieniem?

Każdy mężczyzna
Lubi inne kwiaty...
Ktoś woli pospolite stokrotki,
Ja wolę dostojne konwalie.
Zerwałem jej kwiat
I wyrwę kłącze też.
Posadzę ją pod domem,
By ją mieć, już na zawsze mieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz