Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 20 grudnia 2011

"1 listopada"

W jeden dzień w roku
- Dzień szarzyzny jesiennej
Mogiły pokrywają się kożuchem
Chryzantem i płaszczem zniczy.
Nad każdym grobem
Rozmowa o pracy,
O rysunku wnuczki,
O tym, jakie wszystko drogie...

Stop na chwilę:
"Wieczne odpoczywanie..."
Odmawiają bez zastanowienia.
Wokół kramy:
-Tu cukierki
-Tam lalki
-Tam baloniki
-O, tam są znicze!

Z niebios suche łzy lecą...
Z niebios suche łzy lecą...
Łzy zapomnienia.

Nikt nie wspomina,
Nikt nie chce wspominać,
Tych, których już nie ma.
Są przecież ciekawsze rozmowy.

Z niebios suche łzy lecą...
Z niebios suche łzy lecą...
Łzy rozpaczy!

Niewidzialni dziadkowie,
Niewidzialni przyjaciele,
Niewidzialni sąsiedzi,
Niewidzialni święci:
Spacerują tego dnia, lecz
Nie wśród mogił swoich,
Nie w domach naszych...
Nie chcą patrzeć na ten cyrk.

Oni umarli w pamięci,
Bo umarli ciałem.
Stracili przywilej atencji.
Siedzą w świątyniach,
Bo tam czują się pamiętani.
Na koniec każdej mszy
"W mogile ciemnej" krzyczą organy
Jak w dniu ich pogrzebu.

Tylko na ten moment,
Na ten bodziec, błysk w głowach
Żywych się pojawia.

Z niebios suche łzy lecą...
Z niebios suche łzy leca...
Leją je bezradni Stróże z Bogiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz